codzienne małe wojaże

maj 14th, 2008 napisane przez Mama

Panienka gotowa do wyjścia, szelki to podstawa

Wio koniku wio!

I już w tunelu

Bez najpierw wącham ja

potem wąchasz Ty

a na koniec jest masa śmiechu

Był też ostatnio piknik w lesie

I powrót do domu, Mama prowadziła :)

Gdy masz dziecko..

maj 7th, 2008 napisane przez Mama

byle gówno Cię cieszy :)

tym bardziej gdy jest nim pierwsza kupa zrobiona do nocnika.
Wrażliwców przepraszam… musiałam :)

majówka

maj 5th, 2008 napisane przez Mama

Świat jest wielki a ja malutka

Co jest ??

taki sobie szary dzień

kwiecień 29th, 2008 napisane przez Mama

Pogoda melancholijna, ludzie zapatrzeni w dal, Blanka zaspana.
Rano zjedliśmy wszyscy razem niespecjalne śniadanie, potem pożegnałyśmy Tatę robiąc przy okazji rundkę po korytarzu.
Następnie codzienne sprawy domowe i przedpołudniowa blankowa drzemka, która wydawała się nie mieć końca.
Normalnie nie byłoby to niczym szczególnym, ale dziś akurat miałyśmy zaplanowany wyjazd w głąb miasta.
Nie chcąc ale będąc zmuszoną, zaczęłam ubierać słodko śpiącą żmijkę, założyłam jej rajstopki w paski (jak się okazało stópkami do góry), spódniczkę z serduszkiem i buciki, wszystko na leżąco.
Później jeszcze chustkę na szyję, kapelusz ( tył na przód) i kurtkę, żmija nadal smacznie spała.
Przy przenoszeniu do wózka lekko rozchyliła oczy, ale to też na sekundę.
Wsiadłyśmy do autobusu, który po dziurach ursusa darł się i trząsł bez umiaru, ale Ona nadal spała.
Dopiero przejmujący pisk dziecka podróżującego razem z nami wyrwał Blanusię ze snu.
Uwielbiam ten moment przebudzenia, zdziwione, ciekawe spojrzenie, odgniecione cuda na policzku, zaspane ale duże oczka i lekko wydęte usteczka. Z niezwykłym spokojem obejmując mocno Krysię rozglądała się po otoczeniu i od razu zaczęła rozdawać te swoje magiczne uśmiechy.
Patrząc na nią czułam jak miłość wypełnia każdą moją komórkę, ceniłam spokój panujący wzajemnie w naszych duszach, ja i Ona, dwie a jakby jedna.

W autobusie - w tle przebudzacz

W furze Dziadka

Spacer po budowie :)

Na koniec dnia nauka podlewania

I wreszcie sen na podusi Taty

Blanka na wybiegu

kwiecień 29th, 2008 napisane przez Mama

dla modelek

pięknie jest

kwiecień 28th, 2008 napisane przez Mama

Wreszcie cudownie ciepło. Zimowe rzeczy zapakowane w kartonach udały się na letnie leżakowanie, oby odpoczywały jak najdłużej, najlepiej do końca października.
Blanka napawa się zielonym krajobrazem i tym że samodzielnie może go poznawać. Denerwuje się, gdy chcę złapać ją za rączkę, macha nimi i krzyczy mówiąc mniej więcej, zostaw mnie, umiem chodzić sama.
Musimy być naprawdę bardzo uważni, bo co chwilę ucieka przed siebie, oby tylko zostawić nas w tyle :)
W ogóle jest cudna, strasznie dużo rozumie, no i wie czego chce, a jeśli ja nie potrafię odczytać przekazu głośno się złości i pokazuje mi ze zdecydowanym “da” lub “da to” o co chodzi dopóki nie podam jej odpowiedniej rzeczy. Kiedyś po prostu pokazywała paluszkiem mówiła da i cieszyła się z każdego przedmiotu który trafiał jej w łapki.
Potrafi już mocno objąć za szyję i przytulić oraz wystawić dziubka, by dać buzi. Robi to z miną od której mięknie serce.

Robi siusiu na nocnik, jeśli mama posadzi na tron w dobrym momencie, oprócz siebie na nocniczek sadza również swoje pluszaki i lalki.

Gdy zasypiamy śpiewa sobie aaaa, w zasadzie nie wiem czy sobie, raczej misiowi lub lali którą akurat przytula.

Uwielbia też wychodzić z domu i nie chodzi tu o spacer na powietrzu, głównym celem Blanki w tym przypadku jest po prostu przejście przez drzwi na balkon, bądź na korytarz, gdzie chodzi i puka do sąsiadów. Oczywiście jestem na tyle zdziczona społecznie, że pomimo wrzasków zabieram dziecko do własnego m, żeby nie narażać się na zdziwione spojrzenia o poranku..

Zaczepia ludzi w sklepie, na spacerze rozdając darmowe uśmiechy.
Podśmiewuje się na widok aparatu, piszczy z radości gdy sama spaceruje, bez mojej asekuracji.

Dziecko to sama radość, bezinteresowna szczerość i otwartość, życie z Blanką to najwspanialsze zjawisko, którego się nie spodziewaliśmy.

Razem z Krysią jedziemy jej wózeczkiem

Mamo mamo ide !!

A tu już prawię śpię

Odżywki do włosów

kwiecień 24th, 2008 napisane przez Mama

Blanka to prawdziwa kobieta, ledwo wyrosłe włosy starannie pielęgnuje kilka razy dziennie.
Jej zapał szczerze mnie zadziwia i zazdroszczę córce wytrwałości.
Odżywki wciera we włosy i skórę głowy podczas każdego posiłku, rano jest to zazwyczaj bogata w żelazo jajecznica, po południu zupka, a wieczorem kaszka. Wciera też przeróżne desery, makarony no i przede wszystkim masełko.
Ogólnie nie przejmuje się powstałą fryzurą, ani specyficznym zapaszkiem, ważne że skutkuje - włosy ma coraz gęstsze :P

Pierwszy bal

kwiecień 21st, 2008 napisane przez Mama

To była niedziela, choć urodziny przypadły na środę.
Zaprosiliśmy całą rodzinę by uczcić Blanki pierwszy, jakże wspaniały roczek.

Ona jak zwykle miała odmienny plan dnia, widząc moje zaangażowanie i mniejsze zainteresowanie jej osobą , robiła wszystko by tylko na nią zwrócić uwagę.

Ja wraz z Renią krzątałyśmy się po kuchni przygotowując pyszne przekąski dla wygłodniałego tłumu :) Pracy było mnóstwo, więc pojawienie się Babci Marysi i porwanie wnuczki na spacer okazało się strzałem w dziesiątke. Blanusia usnęła snem kamiennym i po powrocie ze spaceru została wraz z wózkiem przetransportowana na balkon, gdzie dalej smacznie spała niczego się nie spodziewając.

Na Przemka zrzuciłyśmy dekoracją mieszkania, wyszło wyśmienicie, pod sufitem mieniły się kolorowe girlandy, a na samym środku i w wielu innych miejscach, lekko poruszały kępy balonów. Tata z Wujkiem Adasiem włożyli dużo siły w napompowanie aż takiej ich ilości.

Aż tu nagle zaczęli pojawiać się pierwsi goście, w kuchni jeszcze wrzało, ale już kończyliśmy wszelkie przygotowania.

Renia z Adasiem wpadli na świetny pomysł pomalowania śpiącej Blanki i w taki sposób, na balkonie z Blanki zrobił się Blankotek. Goście powoli wypełniali nasze małe mieszkanko, gdy obudziła się najważniejsza osoba tego dnia. Feria barw w pokoju oraz masa ludzi okazały się zbyt dużym szokiem dla Blankotka, który potrzebował chwili spokoju w moich ramionach.

Schowałyśmy się jeszcze na moment w sypialni, na krótkie tankowanie-przytulanie, przebrałam ją w piękną, czerwoną sukienkę kupioną specjalnie na tę okazję, uważając na makijaż, by nie uszkodzić nawet piega…

Jeszcze chwilę trwała adaptacja Blanki do zastałej niespodzianki, a później już poszło, oglądanie prezentów, uśmiechy, defilada z lalą, pokazy chodzenia.
Udało się też wyjść z dziećmi na plac zabaw.

Później już tylko tort i słodkie ciasta zostały do skonsumowania.
A wraz z tortem pierwsza świeczka do zdmuchnięcia.

Ponieważ nie miałyśmy okazji do wcześniejszych treningów, Blanka totalnie nie wiedziała co zrobić z płomieniem na cieście. Udało jej się kichnąć dwa razy, ale to nie do końca poskutkowało. By nie kusić paluszka płomieniem, pomyślałam za nią życzenie, zdmuchnęłam świeczkę i wtedy już Ona wiedziała co należy zrobić… wyciągnąć paluszek, zanurzyć go w bitej śmietanie i posmakować.. było pysznie.

Weekend cudów

kwiecień 21st, 2008 napisane przez Mama

Dosłownie, cudaczne rzeczy dzieją się z małą Blanką.
Zaczęło się od wysokiej gorączki i wielkiego narzekania, przeszło przez krótką biegunkę, swędzące zęby, do tego dodała się szczypta gości wraz z wysypką i przepis na przebojowy weekend gotowy :/

Siedzimy w domu i wyglądamy końca niespodzienek.

Aha i mamy od wczoraj nowego zęba w rodzinie - prawa dolna dwójka.

szczęście początkującego

kwiecień 19th, 2008 napisane przez Mama

Tylko w troszkę innym znaczeniu, ale jednak.
Pierwszy siad na nocnik bez majtek z krótką instrukcją Mamy i jest siku!!
Myślę sobie, że mam niesamowicie bystrą córkę, biję brawo, cieszę się sukcesem, a tu bach następny raz już nie nastąpił.
Może to z powodu bolących zębów i niemożności odklejenia się na dłużej od Mamy, a może po prostu to było jedynie szczęście początkującego.