Archive for Wrzesień, 2007

na długie wieczory najlepsza zabawa w żmijkę

czwartek, Wrzesień 27th, 2007

Proszę Państwa oto Żmijka  Żmijka przed wieczorną kąpielą :D

hurra !!!

hurra!!

hurra!

hurra!!

dzień dobry środo

środa, Wrzesień 26th, 2007

To ważna dla nas data, Babcia Marysia ma bardzo okrągłe urodziny i akurat My (Mama, Blanka, Tata) mieliśmy okazję jako pierwsi ją uściskać.
Była mowa o depresji, obawie że to już, że tyle, ale  dobrze że  pierwszym (no Tata nas wyprzedził) widokiem w Babci nowym wieku była najukochańsza Wnusia i jej uśmiech, to cudowniejsze niźli prezenty najznakomitsze. W naszym życiu miejsca na  żale nie ma.

Wczoraj korzystając z pięknej pogody spędziłyśmy pół dnia spacerując i po tylu miesiącach wspólnych wypraw są jeszcze w ursusie nieodkryte przez nas drogi. Najpierw stałą trasą przeszłyśmy do parku, w parku udałysmy się na plac zabaw dla dzieci, który jest placem bardzo specyficznym, o duzym zagęszczeniu zabawek i masie dzieci z rodzicami. Poczułam się w nim jak na dzieciecej planecie, która na Blance wywarła ogromne wrażenie, obserwowała jak zahipnotyzowana, dopiero po 20 minutach wydobywajać z siebie jakikolwiek dzwięk.
Wrócić do domu postanowiłyśmy aleją wzdłuż torów, po drodze odkryłyśmy mały piwniczny sklepik z pysznymi rogalikami, starą wagą i przemiłą sprzedawczynią, minęły nas dwa strasznie huczące pociągi a Blanka zasikała mi komórkę :)

Aleja prowadziła wzdłuż kościoła, a że zbliżała się 18 weszłyśmy do środka. Już w drodze powrotnej (prosto do domu, najszybciej jak można) spotkałyśmy jeszcze Tatę wracającego z pracy na skuterze, który dał nam buzi i pomknął bzykiem zostawiając za sobą smród spalin.

Blanka po raz kolejny spędziła wieczór z super Babcią  potrafiącą wyjść z każdej opresji. Równiez  wczoraj Babcia Marysia nas nie zawiodła, a gdy maluszek potrzebował  bliskości i cycusia, pobiegła do łazienki, wyciągnęła z kosza zdjętą przez ze mnie przed wyjściem bluzkę i otuliła je znajomym zapachem . Poskutkowało, przytulona do szmatki Blanka zasnęła słodko, podczas gdy my “kontemplowaliśmy” sztukę autorstwa Cioci Olgi :)

życzymy miłego dnia, bo szaro na dworze

środa, Wrzesień 26th, 2007

u nas jak zwykle wesoło :)

zezik?? skąd

pieknie zielony kermit

Chrzest Święty według tego znanego fotografa :D

wtorek, Wrzesień 25th, 2007

Zdjęcia śliczne. Bóg zapłać :)

na medal

na drugi medal

radosc ochrzczonych

punkt kulminacyjny

na przyjeciu nie bylo nudno :)

gwiazda popoludnia

Chciałam jeszcze dopowiedziec, ze przedostatnie zdjecie charakteryzuje sposób trzymania Tatusia :)
Zostałam nazwana zrzeda, bo cały czas prosiłam by nie gniótł jej sukienki i ładnie ją prezentował.
Faktem jest, że słodycz z niej płynąca jest tak urzekająca, że i w jutowym worku czarowałaby towarzystwo.

diabeł przepędzony

niedziela, Wrzesień 23rd, 2007

Całorodzinnie unosimy się nad ziemią. Nasza szczęśliwa trójka. W podzięce za swojego Męża i Córkę poszłabym na kolanach do Częstochowy.
Dla takich dni jak dzisiaj warto żyć. Szkoda że tego przepełniajacego szczęściem uczucia nie da sie zachować na dłużej.
Dziś byliśmy najdumniejszymi rodzicami i jeszcze to babie lato, na nie czekałam i mialam cichą nadzieję, że właśnie w tą niedziele.. spełniło się.

Lubię kiedy wspaniały efekt końcowy to wynik wspólnych działań, na przykład w kompletowanie garderoby dla naszej Księżniczki, zaangażowanych bylo kilka osób. Ja wynalazłam suknię, Babcia Marysia wypatrzyla sweterek, a Mama Chrzestna-Renatka najpiekniejszą czapeczkę jaką można było sobie wymarzyć. W majtkach z przodu nutki wycięte przez Tatę z rękopisu Chopina, z tyłu stówa od Babci Eli (wzięta muzyczka bądź piosenkarka nam rośnie :)) A Wujek Maciek, nie zapominajmy, zorganizował ekstra przyjęcie.

Biala Blanka jak kwiat stała sie częścia Kościola, w magiczny sposob przyjęła swój pierwszy sakrament, ze zrozumieniem w oczach, którego spodziewać się nie można u takiego szkraba. Nie spała, uważnie obserwujac księdza z pomiędzy drapiących dziąsełka zabawek.
A potem na przyjeciu darowala bezinteresowanie swe uśmiechy zarażajac optymizmem.

Dziekujemy wszystkim, którzy byli z nami w tym dniu, Wujkowi Robertowi super fotografowi, Cioci Zuzi niezastąpionej operatorce filmowej, Chrzestnym spisujacym sie na medal, Renatka machnela szatka jak trzeba, a Maciuś dopilnowal płomienia jak przystalo rasowemu donowi  :), Babci Mari za wystąpienie toastowe, Wam wszystkim za masę ciepłych słów, które kłębia sie w naszych głowach, za życzenia dla Blanki i za to że tak potraficie ze soba wszyscy rozmawiać. Dziekujemy :D

Szkoda, ze zabraklo Pradziadka, ale w koncu to juz prawie 100 lat. My dojedziemy do Niego.

Rodzina w komplecie

wczoraj i dziś

sobota, Wrzesień 22nd, 2007

 wczoraj

dzis

a niech to

środa, Wrzesień 19th, 2007

Dużo się dzieje, tak że nie mamy czasu na pisanie.
Rozwój noworodka w toku, ciągle za nami kolejne pierwsze rzeczy. Pierwsza sesja zdjęciowa i chwile w studiu, jeszcze nie własna, ale do tej cały czas się zbieramy. Narazie sesja ogladana od kuchni :) Podróż dziadkową ciężarówka też już za nami.
spacer z Babcia Marysią przez kałuze w akompaniamencie kropli deszczu i grzmotów, histeria za ukochanym cycusiem, postawiona na nogi cała rodzina :) oj porafi dać popalić taki mały człowieczek, którego poczucie bezpieczeństwa zostało naruszone.

Babcia i tak jest na medal, Dziadek też stara się jak może, ale jednak kobieta to zazwyczaj matka, a matkowania sie nie zapomina.
Poza tym mamy pierwsze pleśniawki … więc wybieramy się do lekarza, mam nadzieje ze to nie swedzi, biegne przeszperac internet, a potem zamknę go na dyskietce razem z pleśniawkami :/

małe co nie co

środa, Wrzesień 12th, 2007

Piękna fotografia ze wspólnego spaceru z Ciocią Dżelą.
Dziękujemy ;)

bez komentarza 

notorycznie ściągnięte skarpety

biegne biegne a skarpetki gubię

5 miesiecy razem

środa, Wrzesień 12th, 2007

W niedzielę minęło 5 miesięcy od kiedy jesteśmy we troje.  5 miesięcy to jest coś, z tej okazji bedąc na imieninach Babci i Dziadka wymieniłyśmy brykę na dorosłą spacerówkę!! od razu chętniej wychodzimy z domu w myśl zasady mała rzecz a cieszy.
Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdzki, a może w skutek miłej atmosfery imieninowej, Blanka rozgadała się ogromnie. Pisków, zaczepek i grymasów nie było końca, nawet  głośny śmiech na który trzeba u niej zasłużyć rozbijał się po ścianach ku uciesze wszystkich.
Kiedy się śmieje to wszystkie troski nikną, nie ma poza nią nic wiecej, nic ważniejszego. Popis erudycji udany, czyżby próbowała sie nam przypodobać :)?

Z osiągnięć niemowlaka:
w zachwyt wprowadza Blankę kiedy trzymając ją na ręku piję wodę z butelki. Oczy prawie wychodzą z orbit :), a ręka dziarsko wyciąga się ku krysztalowej, mieniącej się butli, dotyka, głaszcze, klepie. Tak samo bada nasze twarze, dotyk malutkich, pulchnych dłoni jest niezastąpiony.

spacerownice

piątek, Wrzesień 7th, 2007

Chodzimy na długie spacery, z tym że teraz są one jeszcze przyjemniejsze. Blanka to wdzięczny obserwator i słuchacz moich opowieści, miło jest widzieć świat oczami dziecka, zastanawiać się nad kszatłtem czy barwą liści, ona uwielbia drzewa, dlatego na spacery chodzimy do parku. Troszke musimy przejsc, mijając szczekajace psy, róznorakie ogrodzenia i masę kolorowych kwiatów, a kiedy do noska wpada wiatr, śmiesznie się zatyka, ale nie płacze, w zasadzie Blanka lubi kiedy dmucham jej w twarz, za każdym razem łapie wydmuchane powietrze i kończy uśmiechem.
We wtorek trafiłysmy po drodze do małego kościólka, msza wieczorna na której frekwencja żadna, tym lepiej. To było jak dotkniecie Boga. 

Dodatkowo Ona z tą swoją zaciekawioną miną, jedno jest pewne, nie lubi  Pani organistki, przy każdej piesni manifestowała swoje niezadowolenie.
Wyszłam naładowana pozytywną energią, a Blanka głodna jak wilk, wiec już na sygnale wróciłyśmy do domu.