Archive for Styczeń, 2008

Weekend

wtorek, Styczeń 29th, 2008

To były dni wzmożonego życia, przynajmniej dla nas rodziców, dla Blanki to chwile spędzone sam na sam z Babcią Marysią w jej mieszkanku, a że miejsce to emanuje niezwykłym ciepłem,   Żmijka vel Legwan świetnie się w nim czuje.
Jestem niezwykle spokojna gdy One zostają razem i dobrze robią mi chwile spędzone bez dziecka, mam wreszcie możliwość by za nim zatęsknić.
Za to niedzielę zostawiliśmy tylko dla naszej trójki. W miedzyczasie powstał plan zrealizowania od dawna planowanej sesji  Blanusi jako niemowlaka, bo nim się obejrzymy zacznie biegać, skończy rok i po pięknych pierwszych 12 miesiącach pozostanie jedynie wspomnienie. Warto żeby naszą pamięć kształtowały zdjęcia, jeszcze lepiej jeśli są piękne, a takie właśnie nam wyszły.
Dla pochwały dodam, że pozowanie przypadło Blanusi do gustu, a my pialiśmy z zachwytu patrząc na to jak zachowuje się będąc w centrum uwagi.

Nie obeszłoby się oczywiście bez pomocy Wujka Maćka, za co jeszcze raz mu dziękuję.
Wszyscy mieliśmy świetną zabawę i spaliliśmy zapewne mnóstwo kalorii, ale warto było.

Ruszamy na podbój fervoru

Ekstra zabawa

Z Wujciem M

słodka poziomeczka

Wracamy do aniołka

piątek, Styczeń 25th, 2008

Wiem że każde dziecko jest inne nawet  tych samych rodziców.
Dlatego dziękuję, że akurat to pierwsze ma osobowość anielicy, przynajmniej w okresie niemowlęctwa. Dzięki temu nie zrażam się do następnego, a już powoli o  nim myślę.
W czasie rozmyślań ściskam Blankę, a Ona przytula się i kładzie główkę na piersi. Bycie pierwszym to komfort, który dla kolejnych dzieci już się nie powtarza. Całkowite oddanie tej małej istocie, spełnianie wszelkich zachcianek, poświęcanie maksimum uwagi, ale też popełnianie głupich błędów na które skazani są początkujacy w każdej dziedzinie. 

Cieszę się bardzo, że Blanka powraca do nastroju z przed choroby bez naleciałości w stylu noś mnie cały czas na rękach. Od początku wolała być położona niż ściskana przez babcie i ciotki. Teraz też wystarczy jej chwila przytulenia i już ciągnie na podłogę, żeby pobiegać.  A rusza się wspaniale, z przyjemnością ją obserwuję. Uwielbiam gdy ucieka na czworaka i wspina się przy wszystkim.
Wczoraj zaskoczyła nas kolejną umiejętnoscia, po upadły przedmiot po prostu schyliła się wyciągając rękę, koniec z siadaniem za każdym razem gdy coś upadnie, to zbyt męczące.
Powróciła do wyrzucania zabawek, wciskania się w dziurki, opowiadania niestworzonych historii, min i usmiechów, a po minionej chorobie pozostał jej wygląd parówki :) tak tak, dłuuga i chuda, bardzo chuda. Trzeba ją troszkę podkarmić.

P.S. Na dole są już dwa zęby… i masa krzyku z tego powodu.

słodycz zgorzkniała

środa, Styczeń 23rd, 2008

Stało się Blanka Anioł w skutek natłoku dolegliwości i bólu stała się terrorystką zołzą.
Na poczatku nie było tak źle, wyjechałyśmy do Babci Eli na kilka dni. Noc ze środy na czwartek należała do najspokojniejszych od kilku tygodni. Blance zawsze dobrze sypia się na wsi. Po przebudzeniu biegała z Tomkiem po całym domu, opanowała sztukę wchodzenia po schodach ku radości całej rodziny, zdjęła kilka bombek z choinki, wszędzie jej było pełno i głośno.  Tego dnia, szybko położyłysmy się do łóżka i razem zasnęłyśmy. Około 2 obudziłam się i dotknęłam ją, miała całe włosy umazane zaschniętymi wymiocinami, wyglądało to okropnie. Wzięłam Blankę na ręcę, umyłam, przebrałam, zmieniłam pościel, nakarmiłam i ponownie usnęłyśmy. Nawet przez myśl nie przeszło mi że to wirus rota… do rana, kiedy zaraz po przebudzeniu zaczęły miotać nią torsje, na początku nawet nie płakała, zdziwiona reakcją swojego organizmu, gdy nie miała już czym wymiotować a torsje nie ustępowały przestraszona zaczęła się skarżyć.
Moja dzielna dziewczynka powtarzałam jej patrząc w wydęte wargi, czerwone, rozgoraczkowane policzki i uciekające oczy. Naprawde była dzielna, spokojnie znosiła swoje złe samopoczucie a do tego wszystkiego jeszcze się uśmiechała, cały czas tuliłam ją do piersi i uspokajałam.
Tak było przez dwa pierwsze dni choroby. Później z moich pokładów cierpliwości zostało trochę na dnie. Poczułam się zmęczona ciągłym marudzeniem, wyciem, płakaniem, budzeniem w nocy. Wiemy że nie sam ból brzuszka jest przyczyną złego samopoczucia Blanusi, głównym sprawcą jej cierpienia to wyrzynające się zęby.  
W efekcie końcowym mamy dzidzie która:

- przytula się tylko do mamy
- jest niedotykalska i uparta
- krzyczy z byle powodu
- płacze prawie zawsze przy zetknięciu jej z podłogą
- nie chce pić z butelki, niekapka, toleruje tylko łyżeczkę lub pierś
- nie chce nic jeść (w sumie się nie dziwie, to co mogę jej zaproponować nie ma smaku)
- drze się niczym obdzierane ze skóry zwierzę
- wszystko ma być według jej upodobań

Ot mały człowiek

Z osiągnięć niemowlaka:
Dużo mówi w swoimskim języku. Specyficznie zawija przy tym język  z czego wychodzą bardzo pokręcone sylaby i słowa,
wspomniany poniżej kirljen itp, nawet nie umiem powtórzyć.

stukam w zeba

jestem wsciekła

coraz gorzej

wściek szybko przechodzi

kirljen - nowe słowo

wtorek, Styczeń 22nd, 2008

Dziś dotarło do mnie, że Blanka wypowiedziała takie słowo. W dodatku nie raz, a kilkukrotnie. Postanowiłem więc to sprawdzić.

Niestety nawet google się poddało.

UPDATE:

Google nauczył się już słowa kirljen, i wskazuje na bloga Blanki. Widzisz kochana, już coś włożyłaś w Internet.

Wtorek - ząb potworek

wtorek, Styczeń 15th, 2008

Wreszcie, postanowił wyjść, pierwszy ząb, zaskoczył nas bardzo, bo wyczuwaliśmy już górną jedynkę, a wyrżnęła się dolna (lewa) :)

Reszta na zdjęciach. Odwiedziła Blankę najprawdziwsza koleżanka, a jakie były grzeczne i rozkoszne.

po długiej walce

...a kuku

radzę sobie całkiem nieźle

lecz najfajniej jest pod stołem

gdy niecierpliwie czekam na kaszkę, Mama wymyśla cudaczne cuda

A dziś była u mnie najprawdziwsza Koleżanka

Mama mówi że w towarzystwie daję radę

i nie beczę z byle powodu :)

zapora na Luisa, wkońcu ją przewróciłam .. na siebie.

Poniedziałek

poniedziałek, Styczeń 14th, 2008

W poniedziałek po prostu wypada zebrać się w sobie i rozpocząć tydzień pracą.
Blanka choć nieświadoma istnienia kalendarza, wiedziona może dziewczęcą intuicją od samego poniedziałkowego ranka porządkuje.
Najpierw gazetki koło łóżka, kiedy mama jednym okiem smacznie przysypiała, potem zabawki w pudle, a nastęnie rajstopki na stercie bielizny do prasowania.
Proszę zwrócić uwagę, że dzień dopiero rozpoczęty, a wielość miejsc do których można dotrzeć niezliczona.

Pozdrawiamy

Z osiągnieć niemowlaka:
Okruszek “biega” po całym domu, od kilku dni z upodobaniem wciska się w szparki, z których często trudno ją wyciągnąć. Świetnie opanowała sztukę stawania przy meblach oraz powrotnego przejścia do siadu czy czworaków.
Wreszcie rozpoczyna naukę picia z kubeczka, dziękuję komuś kto wymyślił niekapki :)

Ach i od dzisiaj robi koci łapci ciesząc się przy tym szalenie.

No i mamy 9 m-cy

piątek, Styczeń 11th, 2008

Cudne 9 miesiecy. Dziecko jak kwiatuszek, z ziarenka, pączka niemalże wyrasta na piękny okaz. Proces to wpradzie nieporównywalnie dłuższy, ale i jak bogatszy.
Z każdym nowym osięgnieciem, nowym spojrzeniem, grymasem, pozycją, dźwiękiem, my rodzice podskakujemy z radości.
Od etapu karmienia, zmieniania pieluch i łypania oczkiem doszliśmy do samodzielnego poruszania się po domu,  wspinaczki wysokoryzykownej, rozbudowanych umiejętności upadania i siadania z pozycji stojącej, stania bez jednej ręki, kucania, tulenia się w podusię, przytulania się do bliskich, machania kabelkami, wciskania się w każdą dziurę (niekiedy bez możliwości wyjścia), gryzienia bez zębów, zaczepiania i dzikich pisków na widok innych dzieci, przechodzenia przez przeszkody, ekstremalnego siadania (z podwiniętą nóżką, na połowie pośladka itp), oraz wnikliwej obserwacji połączonej z zaskakującym refleksem dotrzegania przedmiotów nie będących przeznaczonymi dla dzieci :)

Ulubionymi zabawkami są :
- kwiatuszek stokrotka - zawsze wywołuje uśmiech
- łyżeczki wszelkiego rodzaju - sztuka wsadzania z obustron opanowana już od ładnych kilku miesięcy
- tubki od kremów - smakują wyśmienicie
- radio zabawka - wyśpiewane w nim piosenki to już legenda
- bębenek zabawka - przy nim zaczynamy pierwsze tańce
- papier - jego rozdzieranie na tyci kawałeczki

Jest wesoło
Pozdrawiamy

tak wlasnie przemierzam dom wzdluz i wszerz

najbardziej pomysłowy Tatuś to skarb

modną mamę też fajnie mieć ;)

ciągle myślę

dopóki Mama nie da mi ciastka.. ugryzłam i zjadłam :)

moje zabawki

zabwnie, nie ?

bezpiecznie z Tatą, pierwszy duży śnieg

Snieżynki

Adaptacja blankowego istnienia wg Wujka Roberta

poniedziałek, Styczeń 7th, 2008

w pudełku niespodzianek

z mamą na wystawie

jak z obrazka

w porannej prasie

Córeczka Tatusia

piątek, Styczeń 4th, 2008

czym skorupka za młodu… na gadu gadu :D

Św. Mikołaj

piątek, Styczeń 4th, 2008

Od Mikołaja Blanka dostała dwa słuchowiska “Złotą Rybkę” i “Śpiącą Królewnę”.
Są świetne, bogactwo dzwięków, idealna dykcja, miłe głosy, dla moich uszu to wielka przyjemność, dla Blanki ogromna ciekawostka.
Przez pierwsze 5 minut pozostawała nieruchoma z lekko otwartymi ustami. |
Będziemy słuchać bajek regularnie.