Archive for Luty, 2008

niechcący

czwartek, Luty 28th, 2008

Blanka ma niezwkłą umiejętność wciskania niechcący guziczków przez mnie nazwanych sprawczymi.
Żonglując pilotami odkrywa nieznane zakamarki menu, śledzi horoskopy w telegazecie, podejrzewam, że już niedługo postawi nam elektronicznego pasjansa.
Ulubionym miejscem oprócz kącika z gazetnikiem, jest kącik pod biurkiem, gdzie królują kable i ten jeden jedyny pomarańczowy guziczek na listwie :)
W faworyzowanym zakamarku stoi też komputer, na dobry początek wystarczy go troszkę poklepać, później wcisnąć  guziczek cd - rom, a po jego wysunięciu sprawdzić wytrzymałość tańcząc przy nim lub robiąc przysiady.
Gdy rodzice się troszkę złoszczą wystarczy strzelić rozbrajającą napięcie minkę, ewentualnie w chwilach ich nieczułości sięgnąć po ostrzejszy kaliber, wspiąć się na paluszkach, dostać na ręcę i wtulić mocno w szyję, albo przybaranić z główki, też działa.

ząbkowanie cd

wtorek, Luty 26th, 2008

Po kilku trudnych dniach i nocach Blanka może chwalić się kolejnymi dwoma ząbkami. Co ciekawsze oba wyrzynają się jednocześnie, można powiedzieć że idą łeb w łeb :)
Rzodrażniona okropnie,  Tatusiowu głowa pęka, szczególnie że ma chore zatoki, jednak razem dajemy sobie mimo wszystko świetnie radę.

Poza tym mała Blanusia zaczyna samodzielne stawanie, niby nigdy nic, wstaje i stoi bez podpory kilka sekund po czym klap klap siada ucieszona na pupę.
Porzuciła ukochane bottom na rzecz bomby, ba nadal króluje, ale do stałego repertuału doszło mama i tata wypowiadane ze swoistą dumą w głosie, a może tylko tak mi się wydaje .. :)

mama

piątek, Luty 22nd, 2008

Nie będę się rozpisywać bo ostatnio my rodzice jesteśmy jacyś nieobecni, za to Blanka wykazuje zdwojoną aktywność zarówno w dzień jak i w nocy co dodatkowo mocniej nas osłabia.
Chcę napisać dzisiaj tylko jedną, bardzo ważną dla mnie rzecz, kiedy wróciłam po dłuższej nieobecności do domu, Córeczka przybiegła czworaczkami pod drzwi na powitanie i powiedziała to jedno słowo - Mama.

Z osiągnięć niemowlaka:
Blanka strzela  kobiece minki, rośnie nam mała kokietka ot co :)

czwartek, Luty 21st, 2008

Robal..

na podusi..

u napalona blanka

czwartek, Luty 21st, 2008

Pamiętacie, jak sie kiedyś to śpiewało ? Tytuł jest co prawda inny bo : Una Paloma Blanca, nie zmienia to różnicy że nasza Blanka tańczy przy tym najchętniej :)

Galeria pewnego życia

sobota, Luty 16th, 2008

gdy jesteśmy razem

codziennie rano zmierza w tym samym kierunku

a później jest już tak..

ile mam czekać na ten obiad??

szczęścia

kadrem uchwycona

coraz częściej na poważnie

choróbska

piątek, Luty 15th, 2008

Zimą zmęczone jesteśmy z kilku niebagatelnych powodów:
Po pierwsze trzeba się ciągle ubierać w okropnie niewygodne ubrania ala pi i sigma.
Po drugie krajobraz to obraz nędzy i rozpaczy, spacery nie przynoszą nic nowego, wokoło tylko brud, zgnilizna i błoto.
Po trzecie nie możemy opędzić się od infekcji, ciągle katar, kaszel, trudności z oddychaniem i choć nic poważnego się  nie wykluwa, a choroby zwalczamy witaminą C, syropkami i solą morska, to udręka to okropna.
Blanka nienawidzi wycierania noska, a każdy gość chce jej wycierać glutki, nie rozumiejąc że zrobiłam to ledwie kilka minut wcześniej i nie lubię dręczyć dziecka nieprzyjemymi czynnościami.
W nocy budzi się, bo nie może oddychać, w ciągu dnia bywa marudna.
Fermntujemy już w domu i prosimy Cię wiosno, przybądź szybko, przynieś mi prawo jazdy i spraw by nasze życie nabrało znowu beztroskich, soczystych barw.

Z osiągnięć niemowlaka:
Oj tu dzieje się i dzieje, Blanka z dnia na dzień dorośleje, akcentuje pięknie swoimskie wyrazy, ale w kilku sprawach możemy się już porozumieć.
Na przykład rzucając piłeczką mówi baaach, zrzucając przedmioty z góry piska ba.. króto i twardo, gdy czegoś chce krzyczy da, albo ba, bo ba to główne słowo wyrazu czegokolwiek :)
Najfajniej wychodzi jej wyrzucane jak z karabinu słowo które ja określam jako połączenie bottom z bakum, brzmi ta mieszanka mniej więcej  batumbakumbatumbatumbakum.
Ciągle się uśmiecha, wie już jak smakuje zerwanie zakazanego owocu i łamiąc zakazy obdarza nas swoim najbardziej rozbrajającym uśmiechem.
Hitem stał się rzut na podłogę z poduszką, tak zwana pusia podusia w wersji ekstremalnej… no cóż to trzeba zobaczyć.

porządki w gazetach

poniedziałek, Luty 11th, 2008

Jesteśmy teraz na etapie opróżniania wszystkiego ze wszystkiego. Na załączonym obrazku Blanka wyrzuca gazety.

gazetowe szaleństwo

Blanka

poniedziałek, Luty 11th, 2008

Czarodziejka

trudne zasypianie

sobota, Luty 9th, 2008

Pewnego wieczoru nadszedł całkiem niespodzianie kłopot z zasypianiem. Pojawił sie niewiadomo skąd i dopadł biedną Blankę, która nie wiedzieć czemu przestała słodko zasypiać podczas wieczornego karmienia.
Pamiętam ten dzień bo był to wieczór poprzedzający nasz wyjazd do Wrocławia, kołysanie, wożenie w wózeczku, śpiewanie kołysanek nic nie pomagało, w końcu po któryms z rzędukarmieniu nadszedł sen.

Przez dwa kolejne miesiące chaotycznie próbowaliśmy radzić sobie z problemem, coraz bardziej poddenerwowani  wyciekającym czasem tylko dla nas dwojga. Próby przetrzymania Blanki do późnych godzin nie skutkowały, podobnie jak kładzenie do łózka i pozostawienie samej. Ostatecznie po kąpieli i kolacji udawałyśmy się do sypialni, gdzie przy nikłym świetle wpadającym z korytarza Ona ssała chwilę pierś, następnie siadała, uśmiechała się próbując odwodzić mnie od pomysłu zasypiania, po czym przewalała się po mnie i po łóżku w zależności od stopnia zmęczenia od 10 do 40 minut w skrajnych przypadkach. Zaciskałam zęby dostając po raz kolejny w głowę, ucho, oko, nos “delikatną” główką mojego dzieciątka, milczałam niewzruszenie lub śpiewałam kołysankę, by za chwilę zamilknąć. Próbowałam przelać na nią swój spokój i skłonić do odpoczynku.

Teraz wiem, że instynktownie czułam, że Blanka nie była jeszcze gotowa do samodzielnego zasypiania i bardzo mnie potrzebowała. Zaprzestałam jakichkolwiek prób nauczenia jej tego. Tak było dobrze.

Aż w końcu postanowiłam wyciągnąć skrzynkę z narzędziami i obniżyć blankowy materacyk o kolejny już ostatni poziom.
Najpierw zdjęłam przewijak i wsadziłam ją do łóżka, była zafascynowana zyskaną przestrzenią, odkryła warkocze siedzącej w kącie pod przewijakiem Agatki, cieszyła się, wstawała przy szczebelkach i siadała w momencie gdy chciałam wyjąć ją z łóżeczka by zabrać się do roboty. Ewidentnie nie chciała z niego wyjść :)

Po obniżeniu materaca było jeszcze lepiej. Dostrzegłam jaką mamy już poważną córeczkę, która coraz więcej rozumie, ma mnóstwo spraw do obgadania a w tym swoje nowe stare łóżeczko przypadłe jej do gustu.
Samoistnie zaczęłam kłaść ją do łóżka w porze drzemek, choć nic na siłę, z wyczuciem najpierw uspakajająca pierś, później w pierwszej fazie snu położenie w łóżeczku i czuwanie dopóty nie zaśnie.
Bez większego planu, zastanawiania się,  poprzez wzajemne zrozumienie dziś postanowiłam pomóc Blanusi zasnąć samodzielnie, bez cyca i dzikiego przewalania się po mnie.

Włożyłam ją do łóżeczka, przymknęłam drzwi i zaczęłam nucić kołysankę, siedziała wpatrzona i nienaturalnie spokojna. Nastęnie pozwoliła się położyć, dalej słuchając  nucenia, wtedy właśnie przebiegła ta myśl, że dziś się uda. Do tej pory nigdy wcześniej nie pojawiła się w moim umyśle. Uczepiłam się jej mocno nabierając siły i spokoju do dalszego działania.
Tym spokojem przepełniającym ciało pomogłam Blance zasnąć, bez huśtania i ssania udało jej się samodzielnie wyciszyć i odpłynąć w sen.
Wprawdzie po 5 minutach przebudziła się, ale ponownie udało mi się nakłonić ją do samodzielnego zaśnięcia i tak jeszcze parokrotnie. Najlepszym uspokajaczem okazało się drapanie po pleckach, ale to już wiemy od dawna.
Ten wieczór dla nas obu był wyjątkowy. Później uświadomiłam sobie że to właśnie dziś  mija 10 miesięcy.

Z okazji 10 miesięcznicy pojawił się również pierwszy pieprzyk, na ramionku :D