Archive for Sierpień, 2008

Mały gilgot

piątek, Sierpień 29th, 2008

Godzina bliska 8.
Śpię na tyle płytkim snem by słyszeć, że jedno z nas jest już pełne życia.
Tym razem to nie Przemek, choć i On chcąc nie chcąc otworzy zaraz oczy, a to za sprawą B która wpadła na świetny pomysł porannego gilgotania.
Tego giligili przerywanego salwami śmiechu nie zastąpiłby żaden najwymyślniejszy budzik na świecie.

To była pierwsza gilgocąca pobudka, zazwyczaj Blanka budzi nas buziakami, czy moglibyśmy sobie wymarzyć coś piękniejszego ?… hmmm kiedyś były też wilgotne pocałunki Luisa, ale teraz tej przyjemności doznają Dziadek Radek z Wujkiem Maćkiem i chyba całkiem im z tym dobrze.
Zeby nikt nie pomyślał że mamy anioła w domu, gdy anioł wstanie lewą nogą budzi wszystkich wrzaskiem.

Z ostaniej chwili:
Są tacy którzy żyją powietrzem, są ci co żyją chlebem i wodą, nasza Blanka żyje kalafiorem.
Dziś sama jest jak kalafior bo pomimo mych wysiłków i zaciskanych w złości zębów nic innego nie włożyła do buzi.
Tak monotonnie mijają niektóre dni, na bezowocnych spacerach w strugach deszczu ( żeby zasnęła bez piersi), przy kuchennym stole, pralce i żelazku, czy ktoś mi kiedyś za to podziękuje ???
jeśli nie, niech stracę…

ciągle nowe umiejętności

czwartek, Sierpień 28th, 2008

Jest ich wiele, a każde zachwycają mnie coraz bardziej…

choć czasem zmęczona, chłonę jak gąbka kolejne jej swoimskie słowa, których wiem, i tak nie jestem w stanie powtórzyć. To nic, ważne że mogę je usłyszeć i choć przez chwilę pamiętać.. są aż tak skomplikowane.
Najwięcej w nich kombinacji z lululi, lulu potrafi powtórzyć na zawołanie.

Czasem gdy leżymy obok siebie w łóżeczku zaczynam rozmowę, mówię jakieś znane Blance słowo, a Ona niczym echo odpowiada z zadowoleniem, że się udało, że możemy pogadać, jak dorosłe.
Bo dorosłość ma dla Blanki słodki smak, dorosłość to wzór, to masa możliwości..

np Mama jest taka silna i nosi wózek na schody, ze schodów itp, czemu więc Blanka nie miałaby spróbować.
Oczywiście Blanka jest równie silna, bierze swój mały, różowy wózeczek w obie rączki podnosi do góry i maszeruje z wysoko uniesioną głową… spojrzeniem wołając.. popatrzcie jestem jak Ty mamo, taka dzielna.

Razem wycieramy samochód po myjni, razem ścieramy kurze, razem myjemy zęby.
Razem nawet huśtamy się na huśtawce dla dużych dzieci, koniecznie muszę bujać się obok, próba wzięcia jej na kolana wywołałaby dziki wrzask.

Blanka miewa też pomysły całkowicie autorskie, a te są najbardziej zaskakujące i radosne.
Ostatnio często i namiętnie podziwia świat z perspektywy oddolnej, głowa do dołu, kuper do góry, uśmiech od ucha do ucha, głośne MAMO! - patrz.
Patrzę, a Córcia podnosi obie rączki do góry, jakby fruwała, głowa dźwiga ciężar ciała, a Ona jest z tego odkrycia bardzo dumna, a jak ja ?… ja najbardziej.

Teraz słodko śpi.
Spij córeczko, śpij

Czy się stoi czy się leży cycuś Blance się należy…

poniedziałek, Sierpień 25th, 2008

Czy się stoi czy się leży cycuś Blance się należy…
To maksyma ostatnio rządząca mną, nią i przede wszystkim moim biustem.
Zmęczona jestem niesłychanie i choć na na wyobrażenie tego że już definitywnie, że już nigdy nie będziemy tak bardzo blisko, jest mi żal, z drugiej strony marzę by mieć to wszystko już za sobą.
Niestety nie zapowiada się by miało być lekko, przede wszystkim zanoszę modły o konsekwencję, bym się płaczu mej pociechy nie ulękła i pomimo histerii i agresji wykazała się niczym niezmącona tafla wody, anielskim spokojem.
Narazie koniec z karmieniem dziennym, później poranki i na końcu noce. Mam nadzieję, że w dwa tygodnie się wyrobimy.

Easy Rider

niedziela, Sierpień 24th, 2008

Jeszcze o nas świat usłyszy ;)

po prostu

niedziela, Sierpień 17th, 2008

Jak najprościej odpowiedzieć na wścibskie zapytanie mamusi ??
- Blanusiu co Ty tam żujesz w tej buzi??? (znowu…)
- to!

wypowiedziane krótko, zwięźle z charakterystycznym zaśpiewem, za każdym razem po prostu rozwala mnie na drobne.

Kolejna odzywka :
- Blaneczkooo !
- Coo?

i moje ulubione tak, powtarzane w sposób którego nie da się opisać, tak na 100 % z pełnym przekonaniem.

Wczoraj zaskoczyła mnie gdy zobaczyła pociąg i zaczęła krzyczeć ciu ciu, a poranne Tato wypowiadane z miłością to miód dla naszych serc.

Przemek twierdzi, że Blanka zacznie w tym tygodniu mówić, w zasadzie Ona mówi pełnymi zdaniami, z odpowiednią intonacją, pauzami między słowami, tylko my jeszcze tego nie rozumiemy…

Poza tym dziś wreszcie Blanka zaczęła się odpychać na samochodziku, tak nagle urosły jej nóżki, wydłużyły się .. no i Tata nauczył, co się z tymi długimi nogami dalej robi .. można wychodzić z furą na dwór.

Ach i wszystkich poucza tym swoim nununu :)

dała sobie wreszcie założyć i zapomnieć że ją ma :)

Tak się uczy posłuszeństwa innych :)

Ona wyjdzie z każdej opresji

puszczam Ci buziaczka, łap !

bo kto nie kocha kaloszków, no kto ?

Świnka w błotku?

na Lenina :)

najsłodszy buziak na dobranoc

Motocyklistyka

czwartek, Sierpień 14th, 2008

Jeszcze nie umie mówić, ale do jednośladów coś Blankę ciągnie. Dziś rano w sklepie POLand POSITION nie było mowy o przepuszczeniu okazji jaką była ujeżdżenie Suzuki i pokręcenie manetką. Kto wie może Blanka, za naprawdę parę lat podrośnie i będzie jeździła Enduro w klasie Junior :)

Ciekawe kiedy usłysze, Tato kupisz mi moto?  :)

Spacer

poniedziałek, Sierpień 11th, 2008

Wstałyśmy dziś skandalicznie późno. Luis od trzymania moczu dostawał już świra, toteż ze znacznym pośpiechem zorganizowałyśmy się do wyjścia z nim na spacer.
Okazało się , że nie ma w ogóle mowy by Blanka wyszła z domu bez lalki, a do tego zaczęła jeszcze ciągnąć wózek… pomyślałam, że pies wielkości krowy z ciśnieniem na pęcherz, dziecko chodzące własnymi drogami i lalka z wózeczkiem to zbyt wiele na moje wątłe barki.
Udało mi się wytłumaczyć Blance że po wózek wrócimy później, co przyjęła zgodnie wraz  z wręczeniem jej smyczy w malutką rączkę.

Na dworze niespodzianka, wprawdzie słonecznie i gorąco, ale … z kałużami, w które nasz domowy Dzik wbiegał z rozkoszą w sandałkach.

Szybko wróciliśmy do domu po obiecany wózeczek i zmianę obuwia.
Tak oto powstała krótka sesja foto, z której wynika że troskliwości powinnam uczyć się od własnego dziecka.
Ona co chwila całuję lalkę w główkę i jest bardzo otwarta na pokazywanie jej świata, np wykąpała ją w kałuży… z tym że lalka kaloszków nie miała, więc suszy się właśnie na balkonie.

Czasem się lenię

poniedziałek, Sierpień 11th, 2008

i na blogu nie opisuje wszystkiego co się tu znaleźć powinno, w takich okolicznościach ratują mnie zdjęcia, za każdym razem gdy je przeglądam, uśmiecham się do swojego życia i porządkuję wspomnienia…

Uwielbiam je… zadziorne spojrzenia rzucane zza szyby

Byliśmy ostatnio w naszym nowym mieszkaniu, wreszcie sami, tylko we trójkę, za zamkniętymi drzwiami.
Przed nami kupę roboty, ale Blanka już teraz czuję się świetnie, biega jak opętana, szorując kluczami po grzejnikach ;/

To zdjęcia odgrzebane z przed dwóch miesięcy.. nie mogłam się oprzeć.
Bardzo lubię Jacka Nicolsona, myślę, że właśnie tak wygląda o poranku :)

Z miliona dziwacznych rzeczy dziejących się w naszym domu, większość dzieje się sama
jak to … OOOOO!!! spadło..

Nie można odmówić dziecku tego, co samemu zjada się z uwielbieniem

Podczas imienin Cioci Bogusi vel Halinki przyszła do nas wielka chmura, z której zgodnie z porzekadłem spadł bardzo mały deszcz

Pyza na swoich wiejskich dróżkach

Kolejna sesja z serkomaniaczką. Zjada sama i czuje się wtedy najszczęśliwszym dzieckiem na świecie… tak sądzę po minie.

Zdecydowanie za rzadko ich odwiedzamy, a zawsze jest cudnie fajnie, jak w bajkowej krainie.

Ach no i przede wszystkim byliśmy rodzinnie pod namiotem :)
W ślicznym lesie, nad uroczym, zimnym jeziorem. Blanka była przekochana.

Co jest grilla z Ciocią składam przecież !

babski dzień

niedziela, Sierpień 10th, 2008

Z okazji 3 urodzin Klary wybrałyśmy się do sklepu po upominek, do mojego ulubionego, kameralnego centrum handlowego, gdzie wszystko jest blisko, nie trzeba butów chodziarza by przejść z jednego krańca na drugi, nie ma kolejek i tego hipermaketowego specyficznego szumu.
Sprawę załatwiłyśmy w miarę szybko i korzystając z chwili zabrałam Córcię na lody a siebie na pyszną latte.
Blanka niezwykle ucieszona połamała z wrażenia wafelek z lodem, po czym osunęła się centralnie brodą w brązową, gorącą kawę. Z wąsami z piany i plamami na bluzie stanęła jak wryta myśląc intensywnie czy opłaca się wdawać w panikę, czy lepiej zająć pałaszowaniem loda nim Mama się rozmyśli. Oczywiście wybrała opcję żarłoczną.
Siedząc na dorosłych fotelach naprzeciwko siebie, gadałyśmy o rzeczach równie ważnych co nieistotnych w nieznanym mi dotąd dialekcie chińskiego.

Alek bloguje

czwartek, Sierpień 7th, 2008

Cieszymy się, że Alek doczekał się swojego własnego bloga, oby tylko Mama i Tata mieli czas i chęci opisywać jak Alek rośnie.