babski dzień
Z okazji 3 urodzin Klary wybrałyśmy się do sklepu po upominek, do mojego ulubionego, kameralnego centrum handlowego, gdzie wszystko jest blisko, nie trzeba butów chodziarza by przejść z jednego krańca na drugi, nie ma kolejek i tego hipermaketowego specyficznego szumu.
Sprawę załatwiłyśmy w miarę szybko i korzystając z chwili zabrałam Córcię na lody a siebie na pyszną latte.
Blanka niezwykle ucieszona połamała z wrażenia wafelek z lodem, po czym osunęła się centralnie brodą w brązową, gorącą kawę. Z wąsami z piany i plamami na bluzie stanęła jak wryta myśląc intensywnie czy opłaca się wdawać w panikę, czy lepiej zająć pałaszowaniem loda nim Mama się rozmyśli. Oczywiście wybrała opcję żarłoczną.
Siedząc na dorosłych fotelach naprzeciwko siebie, gadałyśmy o rzeczach równie ważnych co nieistotnych w nieznanym mi dotąd dialekcie chińskiego.