Archive for Wrzesień, 2008

Jak to pewnego razu wpadła do nas Ninka z Mamą Anią

wtorek, Wrzesień 30th, 2008

Zabawa była super choć początki były bojowe.
zaczęło się od rowerka , a później to już była tylko miłość.

popatrzcie sami:

Mamo Nina dotknęła mój rowerek :O

ale w sumie jest fajnie :)

chyba jesteśmy kumpelkami

które kochają aparaty :)

Ninka jest troszkę większa, ale daję radę

dużo rzeczy robiłyśmy wspólnie

kiedy jestem sama marzę o dalekiej podróży w wygodnych butach…

wyczerpana marzeniami padam, najczęściej z jakąś lalą, ta obok to Agatka. Moja pierwsza lalka.

wyspana i najedzona od razu mam ochotę na harce.

Fot. Nina&Blana - Ciocia Ania

alpinistka

środa, Wrzesień 17th, 2008

Zrobiło się zimno, deszczowo, katarowo… to nieuniknone.
Troszkę marudzimy, ciutkę cieszymy i czekamy na piękną jesień.
Blanka z deka niedospana kołyszę swoją Lalę w wózeczku spiewając jej aaaa.
Gada jak najęta, ale ze zrozumieniem jej gorzej. na wszystkie pytania odpowiada tak, czasem wplata nie, z przekorą od której serce rośnie.
Zrobił się z niej niezły łobuziak, w dodatku z zacięciem alpinistycznym.

Wdrapać się na stół ?? to normalna praktyka, która mnie wyprowadza z równowagi, bo ile można powtarzać że czegoś nie wolno???
Oprócz stołu Blanka zdobywa szafkę na której stoi drukarka, ławę, parapet w sypialni, łóżeczko na którym potrafi zawisnąć jak małpka. Do celów wspinaczkowych wykorzystuje wiele różnych elementów, przykład zamieszczam poniżej.

dama

środa, Wrzesień 10th, 2008

Prawdziwa dama nie wyjdzie z domu bez makijażu i torebki.
Blanka jest więc damą w 30%, o makijażu całe szczęście jeszcze nie myśli (choć pędzelkiem od pudru się głaszcze), a torebkę nosi czasami. Zazwyczaj gdy postanawia wyjść z Lalą na spacer.
Składane przez ze mnie propozycje pomocy kwitowane są średnio głośnym sprzeciwem, bo wiadomo, że Blanka sama sobie najlepiej ze wszystkim poradzi.
Wciska więc z całej siły lalkę w zagłębienie wózka, następnie zawiesza torebkę na ramię podtrzymując ją jednocześnie dłonią. Zostaje druga rączką którą należy prowadzić wózek. To trudna sztuka, ale nadal o pomocy nie ma mowy. Zderzenia z płotami i murami już mnie nie przerażają, nie pozostaje mi nic innego jak uwieczniać te niezwykłe chwile aparatem, tym razem komórkowym.

A tu na “wypasie” z konikiem :)