Archive for Styczeń, 2009

nowe buty

piątek, Styczeń 30th, 2009

Blanka w nowych butach biega po całym domu wołając buty buty !

to nowe ulubione słowo, buty też fajne.

one wiedza wszystko…

piątek, Styczeń 30th, 2009

Poranek na strażackiej …

Tata Blanki kreśli scenariusze przyszłego życia w rodzinie…

-i bedziesz sie nim opiekowala i bedziecie sie kochac….

Córka słucha uważnie
-a pozniej bedziecie sie okladac po mordach :)

Blanka na to przechodzi do demonstarcji i policzkujac swoja twarzyczke krzyczy…

- o ta! o ta!

Spoglądamy na siebie roześmiani i pytamy skąd ona wie co to jest morda i jak się po niej okładać ???

o taM!

środa, Styczeń 28th, 2009

Mamy nowe słowo, używane non stop.

Zamiast o ta! pojawiło się o tam! z t mocno zaakcentowanym.
Poza tym bez zmian, bawimy się w alfabet, Blanka powtarza dużo słów, ale sama nadal posługuje się swoim własnym językiem.

Właśnie zwinęła się w kłębuszek pod moimi nogami i przytula sie do swojego szmacianego dalmatyńczyka :)

krótka retrospekcja ojca

sobota, Styczeń 24th, 2009

Staram sie zawsze szukać ciekawych kadrów,
ten choć dość popularny w tym przypadku,  matki kontra córki -
wyszedł całkiem nieźle.  Chyba co? 

mamy i córki

Następne zdjęcie, na którym zabrakło kolegi Blanki, Szymka pokazuje, że lody,
można jeść i warto je jeść. 

 po lodach z szymkiem

Następne zdjęcie przedstawia, pamiątkę ze spotkania z Babcią.
Blanka kocha Babcię. To po prostu widać.

babcia  

 

Przejdźmy teraz do spotkania z Dziadkiem, techniczne rozmowy jak zbudowany 
jest kucyk – czemu nie?

rozmowy z dziadkiem 

Czas na sanki. Sanki sprawiają dużą radość. Jednak kiedy jest więcej śniegu,
i nie chce się spać.

sanki 

Na koniec zasłużony relax. Cóż chcieć więcej? 

relax

Wole robić i publikować zdjęcia, niźli pisać. Tata. 

Ps. Czekamy na rodzeństwo Blanki :) Bardzo Bardzo.

nowy rok nowy lokator

wtorek, Styczeń 13th, 2009

Koniec roku obfitował w katar, kaszel i rozdrażnienia, ale sam Sylwester udał się wyśmienicie.
My ucztowaliśmy z goścmi przy nowym, starym okrągłym stole, który wiele mógłby nam opowiedzieć gdyby tylko mógł.  Blanka z Tomkiem bawili się świetnie w dziecinnym pokoju, co chwilę sprawdzając czy z nami wszystko w porządku.

Wszystko przebiegało na tyle sprawnie, że nim zdążyliśmy pomyśleć wybiła północ.  Wyszliśmy  na ulicę, Blanka patrzyła na fajerwerki w lekkim oszołomieniu, huczało dość mocno, więc po kilku minutach zaczęła wykrzykiwać Mama nie, mama nie, po czym zasnęła.

Zaraz po nowym roku w domu pojawił się  nasz stary dobry Luis ( wyżeł niemiecki szorstkowłosy – przyp. red) . Po prawie rocznej przerwie gdzie to rezydował u naszych bliskich ze wzgledu na przejawy agresjii w stosunku do Blanki, zdecydowanie spokorniał i spoważniał. Co tu dużo mówić w końcu skończył w maju 6 lat.
Blanka początkowo luisem zachwycona, szybko zaczęła mu rozkazywać, przepychać i krzyczeć na niego – Mhhh Mhh nie!!!
Doprowadziło to do napięć na lini pies – dziecko i obawiałam się że jednak nie pójdzie nam tak łatwo.
Jednak Luis wykazał się zdecydowanie większą cierpliwością, a Blanka chyba zaczęła rozumieć, że pies i człowiek nie mają o co ze sobą konkurować. Sytuacja zaczęła sie stabilizować. Na ostatnich zakupach wstąpiłyśmy do działu zoologicznego, gdzie kupiłyśmy Luisowi kuleczki (Blanka codziennie rano pamieta o karmieniu psa i sama towarzyszy mu jedząc swoje nesquicki), oraz zabawkę do gryzienia.
Oczywiscie w drodze powrotnej do domu obiecywala obdarowac luisa gumowa kostka, kiedy jednak stanela z nim twarza w twarz szybko zmienila zdanie. Przekonanywanie nie trwalo jednak długo, wystarczylo powiedziec ze jesli nie chce dac mu zabawki kupionej specjalnie dla niego, bedzie musiala podzielic sie jakas rzecza ze swoich zbiorow.
Blaneczka przetworzyla wszystko szybciutko i zdecydowala sie jednak ofiarowac Luisowi zabawke.

Po dwoch tygodniach zaczynam obserwowac jak pomiedzy nimi rodzi sie wzajemna, ciepla relacja. Pies nie reaguje nerwowo, gdy Blanka podchodzi do jego poslania by delikatnie popieścic go za uszkiem czy poglaskac w czolko. Ona sama z siebie czyni to coraz czesciej.
Dziś też mile mnie zaskoczyla. Wychodząc na dwór tłumaczyłam mu, że nie mozemy go wziąć, bo nie damy rady ( winda w bloku nadal nie działa), ale gdy zalatwimy swoje sprawy wrocimy tez po niego.
Blanka podsumowala mój wywod jednym zdaniem -
Mhm mhm czia (cześć Luis) rzekła i pocałowała go w głowe, a dla pewności przesłała buziaczka raczką.
Zmiękło mi serce.