potarganiec
środa, Luty 25th, 2009Potarganiec wstawał z coraz to dzikszą fryzurą.
Postanowiliśmy więc w zaciszu łazienki pobawić się we fryzjera, wyszło jak wyszło, ale było przyjemnie
Czekoladowy potwór przed :

i po “fryzjerze”

Potarganiec wstawał z coraz to dzikszą fryzurą.
Postanowiliśmy więc w zaciszu łazienki pobawić się we fryzjera, wyszło jak wyszło, ale było przyjemnie
Czekoladowy potwór przed :

i po “fryzjerze”



Ona po prostu kocha frytki domowej roboty
zreszta podobnie jak mama

Kiedy dorwał B. okropny wirus, tak pomagała mi przygotowywać śniadanie..

A tu w objęciach zimy, bez toporka nie było mowy o zabawie.


Blanka mówi pełnymi zdaniami, wprawdzie niejeden człowiek miałby problemy z rozszyfrowaniem tego co mówi, ale
my rozumiemy ją świetnie i o to chodzi.
Rozmawiamy między sobą o planie wieczoru i postanawiamy że ja wyjdę na spacer z psem, a P. ułoży ją do snu. Nagle wtrąca się Córcią mówiąc :
“Tata mh mh siusiu, Mama myj myj, aaaa Ty” - czyt. Tata wyjdzie z psem a Mama umyje i położy mnie spać.
Dziś rano oświadczyła przy stole - “Mama muuu tutu” - mamo chcę do picia kakao ![]()
Początek mowy to po prostu cud, w ogóle jest cud miód gdyby nie bunt dwulatka.
Blanka zaczęła się obrażać i krzyczeć, mocno afiszuje swoje zdanie, walczy z nami całą swoją malutką mocą.
Dzisiaj zezłościła się na mnie kiedy odmówiłam jej pójścia do pokoju po picie, które w innej sytuacji przyniosłaby bez żadnego problemu, w końcu stało w widocznym miejscu. Ona jednak obstawała przy swoim pragnieniu bym to ja spełniła jej prośbę.
Stanowcze nie wywołało wielki krzyk, w końcu poszła z obrażoną miną do pokoju i w złości zaczęła przewracać wózek.
Trwało to chwilę i po krótkiej rozmowie na temat złości buźka jej się rozpromieniła ale szczerze powiem, że te ciągłe pretensje z jej strony i rozkazy są bardzo męczące.
Podobnie było podczas powrotu ze spaceru. Od kilku dni, Blanka żąda noszenia na rękach pod pretekstem upadku zarówno w czasie wchodzenia jak i schodzenia ze schodów. Mówi Mama baa i z grymasem przekrzywia głowę.
Wiem że teraz jest jeden z krytycznych momentów, kiedy trzeba pokazać dziecku że ma prawo wyrażać własne zdanie, ale jeszcze nie do końca umie z tej wolności korzystać, więc ma mieć w nas wsparcie i poczucie naszej stanowczości.
Widzę, że gdy postawię na swoim i wytłumaczę czemu tak robię, Ona jest paradoksalnie szczęśliwsza i szybko zapomina o całym zamieszaniu.
To męczące ale i fascynujące.
Tatuś w końcu wpadł na pomysł, aby zaprenumerować GAGĘ, czyli magazyn dla rodziców. Nigdy nie mogłem tego trafić w empiku, i nagle przyszło olśnienie - może jest coś w sieci.
Spragnieni i ciekawi czekamy na pierwszy numer, który do nas dotrze. Damy znać jakie wrażenia.
Dom z dzieckiem i psem bywa rozkoszny, uciążliwy bądź dramatyczny.
Najczęściej dramatyczny bywa dla zabawek, bo luis to wciąż mały piesek jeśli chodzi o pluszaki i gumowe klocki,
z Blanką mają swoją umowę, Ona coraz rzadziej go drażni, choć nie powiem, bywa złośliwa i zaczepna, nie widać jednak by wyprowadzała go swoim zachowaniem z równowagi jak na początku.
Coraz częściej okazuje mu czułość, przysiadając obok na podłodze, zaglądając na posłanie, czy nawet kładąc główkę na rozpłaszczonym cielsku. No i pamięta by go nakarmić.
Pewnego razu, usłyszałam Blankowe krzyki mocno napominające Luisa, mh mh nie nie, nununu! pobiegłam sprawdzić co się dzieje. Blanka dzierżyła w dłoni małego lwa z oderwaną nogą, a Luis z błyskiem w oku wodził za nim wzrokiem.
Najpierw poczułam złość, później rozbawienie, a na końcu współczucie dla małego zwierzątka, które w oczach mega dziecka było czującą istotą.
Położyłyśmy lewka głęboko pod kołdrą żeby luis nie mógł się już do niego dostać.
Później Blanka z Babcią kupiły kilka atrybutów dobrego lekarza i tak Pani doktor Blanka Ch. mogła zająć się rekonwalescentem.
Luis podkradał go jeszcze kilkakrotnie, ale Blanka za każdym razem błyskawicznie reagowała, stad lew ciągle znajduję się w skrytce pod kołdrą.
Poniżej kilka zdjęć z akcji.




fot. Tatuś
No to mieliśmy niespodziankę.
Ile się natłumaczyłam Blance o co chodzi w dorosłym załatwianiu potrzeb fizjo., to tylko ja wiem.
Ciągłe pranie mokrych rajstopek nie zniechęciły nas wcale, a wzloty i upadki były normą każdego dnia.
Raz po raz Blanka panowała nad czystością by za chwilę przemienić się w maluszka nie potrafiącego wydusić z siebie słowa w tym temacie.
Rozwiązanie przyszło nagle, Ona po prostu pewnego dnia zaczęła sama wchodzić do łazienki i załatwiać wszelkie potrzeby informując mnie po wszystkim lub wcale ![]()
najśmieszniejszy jest moment podciągania rajstopek, z tą poważną miną i poczuciem spełnienia misji.