puść mnie to nowe powiedzenie Blanki gdy chce by ją zostawić lub zdjąć z rąk, szafki, blatu itp.
Tym bardziej nas śmieszy to sformułowanie, gdy oboje jesteśmy od Blanki oddaleni a ona krzyczy z kuchni:
- puś mnie Taatoo!
gada jak najęta i zaskakuje nas swoimi wypowiedziami.
Rozmawiajac z Babcia Ela potrafi zapytać - “Ela maś ziupę ?”
kiedy Gucio placze przybiega do niego, caluje i glaszcze mówiąc - ” Ducio nie pać, juś juś , Mama idzie, nie pać”
po śniadaniu zawsze je : ” jeden numisia”
o wlasnie jej przypomnialam wiec wisi mi na rece i powtarza jak mantre - “cie jeden numis”
co chwila coś mi ofiaruje z hasłem : “maś to !”
ale najbardziej rozbrajające jest powiedzenie - : ” a dzie mój Tata jeś ?” gdy przedłuża się Przemka powrót z pracy, mówi to ze spojrzeniem znanego wszystkim Puszka.
Z potrzebami fizjologicznymi też świetnie sobie radzi, informuje mnie :
- “musie pupa” po czym biegnie po nocnik, instaluje się nań i po jakimś czasie oznajmia “Mama juś” lub nic nie mówi, dopełnia samodzielnie higieny i idzie dalej sie bawić 
niekiedy informuje mnie na bierząco o przebiegu akcji oznajmiając - “Mamo duzio pupy”
Miłość lalczyna rozkwita, Blanka przejmuje ode mnie wszystkie zachowania opiekuncze, swoje lalki karmi piersią, pionizuje, przewija, tuli i ciągle całuje.
A najgorsze że też ciągle chce je przebierać, stąd w szufladzie Gutka panuje ciągle nieład. Początkowo doprowadzało mnie to do szału, ale w końcu odpuściłam, bo sama pamiętam jak w dzieciństwie chciałam mieć dużo ubranek dla lalek.
Poniżej zdjęcie z zrobione w Dzień Dziecka - Blanka spędziła jego część u Taty w pracy:

Czasem gdy Mama jest zajęta trzeba radzić sobie samemu, to dla Blanki nie problem.
Po powrocie ze wspólnych zakupów zastałam ją w kuchni taką…

hmmm… kroi się wielkie śniadanie ..

zamknięte w lustrze

w koszulia ala lata 70′
