W końcu po 3 tygodniach przedszkolnej przygody Blanka wychłodziła się na spacerze i dostała kataru.
Nie było to groźne schorzenie, ale że pojawił się ropny katar więc została w domu na cały tydzień.
W zasadzie nie przestawała mówić, a i pomysłowość przedstawiała światowy poziom :
- wysmarowanie szczoteczką do zębów z nałożonym nań sudokremem, czarnych fug na mozaice w łazience
- skubanie i rozcieranie świeczki po podłodze
- notoryczne rozbieranie Gucia - bo tak na niby w domu mamy lato
- skakanie po wszystkim i ze wszystkiego z nieznacznymi kontuzjami to tylko kilka przykładów
W piękne, słoneczne dni wypełzliśmy na balkon, który choć mały spełnia się świetnie.

A poniżej kilka zapamiętanych rozmów z córką:
- Blaneczko a jak płakałaś to dzieci uciekały od ciebie, czy chciały Cię przytulić
- chciały mnie przytulić
- no to daj im się poprzytulać
- ale ja wolę Ciebie
- daj im się polubić, proszę, przecież potrzebujesz koleżanek i kolegów w swoim wieku
- a ty jesteś moja dorosła, tat ??
- tak, ja jestem Twoją dorosłą mamusią
- Blaneczko co jadłaś na obiadek?
- zuptę
- a drugie danie?
- było mięsto i tluski, to było bardzo pyszne, ale okazało się, że ja nie chciałam
- czemu nie chciałaś skoro było takie pyszne
- bo ja tedo nie lubię i wolę jeść w domu.
Blanka podchodzi do Gucia i mówi:
- choć Dutet mama ci podciądnie spodenti
patrz Madzia jak mu piętnie poprawiłam spodenti i jeszcze bluzkę mu sciądnęłam na spodnie
O Ducio się obudził idę do niedo, ja pierwsza, Mama otwórz mi drzwi!!!!
Siemanto!!
obudził się nasz Duciolet, co robaczku wyspałeś się, tat ??
Ponieważ Blanka przez pierwsze dwa tygodnie nie jadła i nie piła nic w przedszkolu, wracała wygłodniała do domu. W trakcie obiadu:
- Poproszę jeszcze mięsto i ziemniaczki
po czym Blanka zaczyna mówić do Gucia:
ale jestem żarłot co?, ale to takie było bardzo pyszne
widzisz taki jestem żarłot że proszę o dotładtę
Rozmowa z brzuszkiem
Blanka je banana, nagle przypomina sobie, że na spacerze kupiłyśmy tiktaki, rzuca więc pół owoca w kąt i w pośpiechu krzyczy “już nie chce”.
Wraca z trzeszczącym pudełkiem pełnym pomarańczowych tiktaków.
Urządzam jej krótką pogadankę na temat tego co zrobiła, po czym proponuję by posłuchała co mówi jej brzuszek.
Liczę na odpowiedź w stylu jest głodny lub nie, jak zwykle się przeliczyłam.
” Brzuszek mówi, że LUBI CUKIERKI :)”