nie wiem jak mogę milczeć skoro tyloma ciekawymi informacjami torpeduje mnie codziennie Blanka.
Słucham, chłonę i zapominam bezpowrotnie, utrwalając się w przekonaniu że ona jest cudem z którym dane mi jest przebywać.
Noszę ją cały czas na rękach, choć czasem słyszę, no cioś Ty, przedszkolaków się nie nosi, przecież one same umieją chodzić, będzie Cię bolał kręgosłup.
Ale ja tak kocham sposób w jaki ona wczepia się we mnie, uwielbiam zapach jej główki i delikatnego ciałka, ten perlisty śmiech.
Blanka zostaje w przedszkolu do 16, leżakuje i zjada wszystkie posiłki. Rozmawia z dzieciakami i codziennie opowiada mi obok kogo spała, z kim rozmawiała, bawiła się i co zjadła na obiadek.
Zazwyczaj są to kluseczki i mięsko oraz buraczki, czasem mięsko, ziemniaki i sałata 
najbardziej lubi naleśniczki i kanapeczki.
kiedys na pytanie czy zje cukinię (którą uwielbiała w poprzednim sezonie) odpowiedziała, że nie może jej zjeść bo w przedszkolu cukini nie jedzą.
Wygląda na szczęśliwą, choć nadal przy rozstaniach płacze i stojąc w oknie, przez łzy wysyła nam (machającym) mnóstwo buziaczków w super tempie.
Jest coraz bardziej samodzielna i sprytna, argumentuje prawie każdy swój sprzeciw, a tych jest sporo.
Miotana emocjami, zaczęła się obrażać, złościć i krzyczeć, próbuje przejąć ster w domu, jest ciężko ale trzymamy się razem i to chyba najważniejsze.
Blanka to nadal wspaniała siostra, potrafi samą miną czy ruchem doprowadzić Gucia do śmiechowej zadyszki.
Sama potrafi go też nakarmić, wyjąć z łóżeczka (wyjmując szczebelki), zabawić, przenieść, no i oczywiście rozebrać do golaska 
Mówi często do niego Hamilku np:
“Hamil gdzie ty poszedłeś, wroc tu do mnie, raz dwa!! Hamil co ty robisz!!
Hamilek choć, poukładamy klocki itp”
Zachowuje się trochę jak pani przedszkolanka, ustawia swoje lalki i Hamilka i opowiada im niesamowite historie.