nowy rok nowy lokator

wtorek, Styczeń 13th, 2009

Koniec roku obfitował w katar, kaszel i rozdrażnienia, ale sam Sylwester udał się wyśmienicie.
My ucztowaliśmy z goścmi przy nowym, starym okrągłym stole, który wiele mógłby nam opowiedzieć gdyby tylko mógł.  Blanka z Tomkiem bawili się świetnie w dziecinnym pokoju, co chwilę sprawdzając czy z nami wszystko w porządku.

Wszystko przebiegało na tyle sprawnie, że nim zdążyliśmy pomyśleć wybiła północ.  Wyszliśmy  na ulicę, Blanka patrzyła na fajerwerki w lekkim oszołomieniu, huczało dość mocno, więc po kilku minutach zaczęła wykrzykiwać Mama nie, mama nie, po czym zasnęła.

Zaraz po nowym roku w domu pojawił się  nasz stary dobry Luis ( wyżeł niemiecki szorstkowłosy - przyp. red) . Po prawie rocznej przerwie gdzie to rezydował u naszych bliskich ze wzgledu na przejawy agresjii w stosunku do Blanki, zdecydowanie spokorniał i spoważniał. Co tu dużo mówić w końcu skończył w maju 6 lat.
Blanka początkowo luisem zachwycona, szybko zaczęła mu rozkazywać, przepychać i krzyczeć na niego - Mhhh Mhh nie!!!
Doprowadziło to do napięć na lini pies - dziecko i obawiałam się że jednak nie pójdzie nam tak łatwo.
Jednak Luis wykazał się zdecydowanie większą cierpliwością, a Blanka chyba zaczęła rozumieć, że pies i człowiek nie mają o co ze sobą konkurować. Sytuacja zaczęła sie stabilizować. Na ostatnich zakupach wstąpiłyśmy do działu zoologicznego, gdzie kupiłyśmy Luisowi kuleczki (Blanka codziennie rano pamieta o karmieniu psa i sama towarzyszy mu jedząc swoje nesquicki), oraz zabawkę do gryzienia.
Oczywiscie w drodze powrotnej do domu obiecywala obdarowac luisa gumowa kostka, kiedy jednak stanela z nim twarza w twarz szybko zmienila zdanie. Przekonanywanie nie trwalo jednak długo, wystarczylo powiedziec ze jesli nie chce dac mu zabawki kupionej specjalnie dla niego, bedzie musiala podzielic sie jakas rzecza ze swoich zbiorow.
Blaneczka przetworzyla wszystko szybciutko i zdecydowala sie jednak ofiarowac Luisowi zabawke.

Po dwoch tygodniach zaczynam obserwowac jak pomiedzy nimi rodzi sie wzajemna, ciepla relacja. Pies nie reaguje nerwowo, gdy Blanka podchodzi do jego poslania by delikatnie popieścic go za uszkiem czy poglaskac w czolko. Ona sama z siebie czyni to coraz czesciej.
Dziś też mile mnie zaskoczyla. Wychodząc na dwór tłumaczyłam mu, że nie mozemy go wziąć, bo nie damy rady ( winda w bloku nadal nie działa), ale gdy zalatwimy swoje sprawy wrocimy tez po niego.
Blanka podsumowala mój wywod jednym zdaniem -
Mhm mhm czia (cześć Luis) rzekła i pocałowała go w głowe, a dla pewności przesłała buziaczka raczką.
Zmiękło mi serce.